| |
Litwo! Ojczyzno Moja! Ty jesteś jak zdrowie... | 28.03.2007 | 21:50 | Minął miesiąc od ostatniej notki, a w tym czasie wiele się pozmieniało. Może za wiele. Nie wiem. Klapouchym jestem nadal i...niech tak pozostanie, bo ksywka ta już do mnie powoli przylega. A może i nie? Ale cóż... aktualnie siedzę nad polskim.
"Mateusz chciał poprawić oceny, więc zapraszm do odpowiedzi."
...
10min
...
"Przykro mi nie poprawiłeś ocen."
skrob
skrob
1
Jabłońska
No dumny z siebie nie jestem. Powiem więcej nawet niezadowolony, ale skąd wiedzieć mogłem co najpierw się wydarzyło - narodziny Tadeusza, czy śmierć Stolnika? To pytanie na zasadzie, kto odbierał poród Ewy Horeszkówny... Jutro pr. klasowa. Ha! I umiem, ale nie chwalę się, bo znowu pani profesor wpisze mi "zastój intelektualny" w komentarzu pracy. I naprawdę nie wiem, po co tak namiętnie rozwodzić się nad tą epoką - niby ciekawa, niby mądra i niby nawet bije profetyzmem, motywacją i inspiracją, ale... z jednej strony zniewieściały Werter, z drugiej szatański Faust mażący (w sensie mazakiem, kredą, nie myślący o czymś) pentagramy, a między nimi Gucio (Rosmenno! poleconym drogo!), Tadeusz i wciągający coś i rzucający w siebie mięsem, tworzący coraz to bardziej heroiczne postacie, bez żadnego sensu tylko motywujący, ale nie działający - Adam i Juliusz... Aha, dobrze, że na macie nie mówiłem, że poprawiać chcę oceny... Cóż, znowu notka jakby o niczym, ale piszę o tym o czym myślę (o innych rzeczach też myślę, ale pozostawię je sobie...). I to chyba tyle - "złożę wniosek o telewizor." "składaj zapłacę te 5 stów.", czyli idę na Pitbulla.
PS
Aaaa, myśląc nad tytułem przypomniało mi się. Miało być "Litwo! Ojczyzno moja!", a kto cytował Mickiewicza w domu? Więc Żmiju był we Włocławku - los, vintage, bulwar, długosz, auto, rozbiegane oczy na zmianę z okocimem i cin cinem. No to już definitywny koniec. Komentuj (3)
Faerun i inny świat | 26.02.2007 | 22:36 | Znowu miałem czas pt. nie-chce-mi-sie-pisac-i-nie-mam-co-napisac. Ale chyba wracam do regularnego pisania. Dopadła mnie choroba. Zdycham powoli, a może trochę udaję, bo mam przynajmniej wolne od marudzenia Teresy (może chcecie łóżko?), zamkniętych oczu Jadzi (RGB) i rażącej rdzy geograficy (mapa to jest Twój przyjaciel). Trochę mnie wzięło na refleksje o wszystkim. Doceniam wagę wszystkiego i głupio mi z powodu moich wcześniejszych błedów... Ale nie będę się rozpisywał na ten temat. Nie lubię... wolę chyba sam - tak głęboko, a może nie umiem? A może się wstydzę. A może nie chcę? Nie wiem...
Kilka razy było się na murach z apratem. Jakieś tam fotki są. Ale 99% nadaje się do ctrl+PM, del. No i wpadł mi do łba pomysł na serie pt. Elivs+Travolta. Jak mi coś wyjdzie może się nawet pochwalę. A teraz? Teraz wracam do Faeruna. Czeka bowiem na Athalantara pare spraw do...hmmm...załatwienia. Kiedyś Wam go opiszę... Dokładnie. Ba może nawet jakaś grafika łotrzyka ;p. Bywajcie*machnął ręką i zamkną.... KURNA - cześć miało być tylko, już się uzależniam od gry...;p Komentuj (2)
Przede wszystkim Ustroń | 05.02.2007 | 19:20 |
No i nie pisałem… znowu… no i? No okay, przepraszam. A
całkiem sporo się działo. Skończyłem na Bożym Narodzeniu, a mamy luty, więc
najpierw…
SYLWESTER…
u Adriana. Całkiem przyzwoita impreza. Przyzwoita w sensie
jeden niepijący na sześciu. Toteż poleciały Lechy, Finlandia. A no i jeszcze
rozegrany pad w PS2 i pieprzone 5:3, a ja naprawdę chciałem wygrać ten mecz…
Bardzo… Potem to już szkoła, na zmianę z tańcem i domem. Ale potem przyszły
ferie, a z nimi…
OBÓZ…
Rzecz jasna z naszą całkiem jak się okazało wychmułkowana
Panią Elą Szydełko Górecką. Dzień w dzień wstawaliśmy rano z tym boskim
uczuciem kapcia w pysku i obiecywaliśmy sobie, że dziś już nic, ale… ale…
przychodziła cudowna godzina 19. Zacytuję Kazika:
„Na wycieczce w górach cała klasa katowała wina
Uczeń zły, uczeń dobry, chłopak i dziewczyna.”
Ale może od początku? Zaczęło się od jak zwykle autobusu przerobionego
na turystyczny ze zwykłego empekacza (nawet rurki z przyciskiem STOP miał).
Wparowały torby do bagażnika w połowie zajętego już przez ketchupy włocławskie
(bo kadra nie obejdzie się bez ketchupu do śniadań i kolacji) i ogórków (bo bez
tego też się nie obejdzie niekoniecznie do kolacji…). Toteż reszta toreb
została ulokowana na siedzeniach… naszych zresztą. Tak, że ja siedziałem z
niebieską walizką Marysi, Gucio z niejaką p. Elą, a Adrian z pewną Karoliną.
Osiem godzin jazdy („musi pani?” „nie” „ja też nie, no to siedzimy!”) i
wreszcie nasz ośrodek. Powojskowy z samolotem na trawce. Papugi, kameleony,
szynszyle i legwany w terrariach i innych takich. A potem to już poszło.
„Ale tu śmierdzi papierosami!”
(buch)
„Gdzie?”
Hmy… treningów było trochę, z dużym naciskiem na trochę. Za
to wycieczek krajoznawczych całkiem sporo („nie spać! zwiedzać!”), szczególnie
do Spara, Szpary, jak zwał tak zwał. Ale żeby furtkę zamykać. Nam? Pokoje! Co
najważniejsze, a o czym nie udało mi się napisać. 3osobowe w porywach do
15osobowych (boska 14) z lodówką, TV, Leonem znanym na pamięć, łazienką i…tarasem,
który służył… no służył i tyle. Aha, coś jeszcze – byliśmy sobie w Bielsku-Białej.
W pubie. Kometa. Już sama efektowna i efektywna nazwa zdradza jego…eee…odlot.
Otóż między tymi 4 ścianami i namiotem u góry stała ona. 1000latnie
kelnerka w stanie agonalnym Staraliśmy
się rozkminić czy jak śpi to już widzi światełko na końcu tunelu, czy jeszcze
na ten poziom nie weszła. Nie wiem, ale chyba źle jej się rozstać ze światem.
Źle jej się rozstać z czymkolwiek. Hamburgera (swoją drogą z marchewką Zeberko
;p) oddawała nam jak swój największy skarb, krzyczała za nie zgaszone światło w
WC („poczułem się jak w domu”) i tłukła talerze („ona umarła! czemu przy nas?!”).
Aha i nie zapomnę tych rozkmin na balkonie o 4 rano, palenia papieru toaletowego
szarpanego halnym, „są dni”, pfk’a, titanica, beczki wiśniowej, pasjansa, braku
świni u co niektórych osób. A zresztą co ja się będę płodził – trzeba było
jechać. Dodam tylko, że ustroniowi pzdr. dla Dżekona, Zebry, Marysi, Moniki,
Gucia, Adriana, Żmija, Maćka i Rafała. A i dla tańczącego Stasia też. Aha i
jeszcze dla sikającego pana kierowcy w zepsutym autobusie.

Ta boska lodówka

Near, far, wherever you are, I belive that my heart will go oooooon

Kieliszki nawet mieliśmy

...

Beczka wiśniowa 1litr mocna

Tor chyba saneczkowy

14

Witajcie w piekle

Kawałek sali

Don't worry, be happy!
PS Kocham moją drugą mamę
- Pani Mario! Dziękujemy! Bo teraz to już mi tylko została
szkoła, taniec i masa problemów... Ale ja nie lubie o tym pisać, więc
niech zostanie ta forma - taka w jakiej piszę i pisać chcę.
PS2
Fotki za zgodą Zebrzastej. Komentuj (9)
Poduszka | 26.12.2006 | 23:06 | Święta, Święta i już po. Zapomniałem, nie chciało mi się, ale szczerze mimo wszystko, choć późno - najlepszego i spełnienia najskrytszych marzeń i osiągnięcia wymarzonych celów i osiągnięcie realnego szczęścia... Bo to jest najważniejsze! A teraz? Znów problemu, moje, czyjeść, wokół, wcześniej głupota, a teraz? Teraz siedze wtulony w zioloną poduszkę i czuję jej perfumy... I słucham jakichś smętów... I myślę... Długo tak się da?
Komentuj (2)
Takie tam... i to co najważniejsze | 21.12.2006 | 00:00 | Zabierałem się za tę notkę jak pies do jeża. Długo i na kilka sposobów. A widziałem już jej treść, bo co chwila miałem coś nowego do napisania. Ale cóż, dni mijały, a mi nic pod klawisze nie weszło interesującego. Ostatnia sesja poszła się kulać, bowiem musiałem odbyć ciekawą wycieczkę do Kalisze - family party... cała rodzina, stól, kupe żarcia, TV, gadki o wszystkim i o niczym. A nie daj Panie Boże, żebym dodał coś od siebie, miał własną opinię. Wszyscy traktują mnie tam jak ciągłe dziecko, które po obiedzie powinno iść do 2 pokoju, do grupy ze średnią wieku 9 lat i z nimi się bawić, które powinno jeść z maluchami do obiadu zamiast ziemniaków, specjalnie upieczone pieprzone frytkowe kuleczki... Bo przecież jeśli mam inne niż oni - to albo się mądruję, albo marudzę, albo popisuję... Jeśli oni sądzą jak sądzą - chwalę ich za własne zdanie, ale czasem to mam wrażenie, że wypada tak sądzić. A ja wolę coś przemyśleć. Czasem przyzna mi racje jakaś osoba, ale najczęściej jest to kilka osób z rodziny, na które mogę liczyć i traktuję mnie one poważnie. A z sesji straciłem wiele, bo i faszyzm i wlazł kotka i takie inne krzesła tortur. Życie! A teraz tak myślę, czemu ja sam psuję jakimiś głupi czynami wszystko co mi się ukłąda...? Własną, pieprzoną głupotą? Wszystko zaczyna się cudownie układać jak puzzle, a nagle coś jak rozwydrzony bachor psuje całą układankę... Często ja jestem tym bachorem... :( Aha, ostatnio zainteresował nas Modern, oparty także na d20. Ciekawe, ciekawe i jestem za! Bardzo za! Nie ma to jak klimat Sin City połączony z Bladem i Matrixem, a w nim zdegenerowany oficer, pije, pali, perfekcyjnie sprząta... Miło! Ehhh, nie było mnie dziś w szkole, jutro...nie wiem. I to co najważniejsze, dlatego na końcu, by po tym już nic nie było - jutro 1 miesiąc... Dziękuję Ci za wszystko. Pamiętam, że byłaś, dziękuję, że jesteś, wierzę, że będziesz .
Komentuj (9)
| 16.12.2006 | 00:21 |
 Pytam Cię dlaczego...? Ciągłe myślenie dlaczego...po co...czemu...tak? Jak? Nie... Doświadczenia innych, cierpienie, przeżycia, smutek, zło... Dlaczego? Bezensowne kłótnie o nic - w domu, z Przyjaciółmi, durne przemyślenia, sytuacje wokół, problemy innych? Co robić?! Nic... I tak już... To tyle? Kolejny dzień się kończy...? Już nic się dziś nie stanie? Nie... Pytam Cię, dlaczego, nie może być długo dobrze, czemu każdy cierpi, wpada w wir problemów, który przekłówa go jak żądło najbardziej bolesnego zła... Ty już odpowiedziałeś...mam Przyjaciół, mam Ją, to wystarczy - problemy znikają! Dziękuję! Każdy sam kieruje własnym życiem, a problemy wyrabiają psychikę, odpowiedzialność i Drogę... Tę Drogę... Choć czasem przytłaczają... uderzają, wracają ze zdwojoną siłą... Dziękuję Wam Wszystkim! Bo jesteście... proszę... Bad day - dziękuję Jej...
Komentuj (1)
Z kamerą wśród Kobiet | 14.12.2006 | 19:07 | Bo koleżanka ma nowe futro...
 Właśnie czytałem pewnego bloga, nie pamiętam adresu, nicka, niczego, a nie będę rzucał to reklamami, bo to jest mój klapouchy. Ale wracając do tematu, czytałem pewnego bloga, w którym pewien jegomość rozpisywał swoje spostrzeżenia na temat...Kobiet. Tak piszę Was Kobiety wielką literą... a co! Poznajcie miłosierdzie Pana! I gdybym skończył tu ten tekst połowa komentarzy byłaby napisana pewnie przez liczne grono feministek - "jakie miłosierdzie pajacu?", "a nie pisz nas wcale!" i takie tam różne. Otóż, po lekturze tego bloga i równoczesnej rozmowie z Przyjacielem doszedłem do wniosku (nie sam), że pół świata trąbi o tym, że Wy szybciej dojrzewacie. Dojrzewają? Dojrzewają! Ta... Podobno to Kobiety mają mają silniejszą psychikę, wytrzymają więcej stresujących sytuacji, mają wiekszą odporność na ból, szybciej dojrzewają fizycznie i psychicznie, są bardziej samodzielne i odpowiedzialne... Hmmm, patrząc na zachowanie niektórych Pań to widzę, że one rozwinęły się tylko w zakupach i szmince i takich tam pierdołach. Facet znosi wiele, to on najczęsciej wspiera Ją jak może, tuli ,całuje, opiekuje się, znosi ból, walczy na frontach (była tylko taka jedna Asia, ale biedną spalili...), umie szybko podjąć decyzję, on jest odpowiedzialny za swoje decyzje i często robi coś na rzecz kogoś inego niejednokrotnie sam na tym tracąc. A Kobiety? Napewno też. Ale nie każde. Nie każdy facet też będzie taki jak w powyższym opisie, ale... hmmm... często zdarza się, że feministki robią z facetów uprzedmiotowione, bezuczuciowe pierdoły, które same przy tym są pokrzywdzone i biedna, aha i tolerancyjne! No, a i dzięki Moradinie, że trafiam w moim otoczeniu w większości Kobiety są normalne! Dojrzałe i odpowiedzialne! Co nie znaczy Moje Kochane, że bardziej od nas;). Notka była czysto poglądowa - tzn. mój pogląd na świat. <Panowie, apeluję o podpisy! ;)> PS Pzdr, dla tych normalnych Kobiet - tj. - same wiecie, że Wy to Wy, bo z Wami gadam i Was o taaaaaaaaaaak lubię. ;)
Komentuj (10)
O Panu Spawaczu i lodówce | 13.12.2006 | 21:00 | Mamy czwartek, 25 lecie wprowadzenia Stanu Wojennego przez Genereła Jaruzelskiego (vel. Spawacz - bowiem skąd takie okulary?), gdy stało się w kolejce po kiełbase, kupowało szampon, miało pieniądze na lodówkę, kupowano pralkę, ale ja nie o tym. Skoro dziś czwartek, jutro piątek i tańce... Z Mileną, ale i ja nie o tym. Poprostu im bliżej kolejnego treningu, tym bliżej ferii i obozu! Trzyma się mnie dobry humor, czasem wieczorem wpadnę w taki dziwny nastrój, ale się z niego staram otrząsnąć i chwilowo nie mam weny, ochoty i pomysły na napisanie...eee...mądrej notki, przelania dręczących mnie myśli... Porcja fotek, zrobie edita, dodam resztę, bo teraz Soldat, ale 2, a tak, żeby Andzia miała co komentować - dla Ciebie Łosiu ;). (już po edycji...)
 -Co ty tam robisz e?-
 Mężczyźni Waszych marzeń Moje Drogie
 Tzw. jajecznica
 Rzekan
 Mniami...
 ...
 Orgia-porgia
 Słoneczny patrol
 Grupa
 Też grupa, ot co!
 Charlies' Angles
 Wielki powrót (kto wiedział, że przy Kujawach i tata będzie i P.Ela z nim porozmawia...)
Komentuj (7)
www.banderoza.pl | 10.12.2006 | 00:10 | www.banderoza.pl Tak... tu właśnie wyruszy na podbój lipnych stoków, pobliskich pubów, sklepów monopolowych grupa taneczna ze Szkoły Tanecznej Państwa Góreckich! Taramtaramtaram! Grunt, że jadą ludzie naprawdę ok, a i może pojedzie więcej ludzi, bez których obóz byłby nudny... Pisząc to widzę, że notka jest taka beż ładu i składu, taka o niczym, ale nie mam ani weny, ani o czym pisać, a pisać muszę, bo gadam z Dominiką i ona musi skomentować tę notkę! Ot co! Aha - coś dla Krzysia "Steeepieeee szeeeroookkiiiii, któóóóreeeegoooo okiieeeemmmm nieee zmieeeerzysz naweeet sokoliiiiiim"! Aha, miały być fotki z obozu w Jastarni, ale fotosik.pl poległ w boju z innymi serwerami... Bo to Polska właśnie... Znak jakości Q(rwa, co za lipa...).
Komentuj (2)
... | 08.12.2006 | 22:52 | ON: Dzień dobry. Cieszę się, że jesteś. Czekałem na Ciebie.
Czekać. Czy to to samo, co tęsknić?
ONA: Nie. Dla mnie nie. Przy czekaniu nie budzę się o 5 rano, rezygnując z najlepszych snów. Nie przychodzę także z tego powodu już przed 7 do biura. Przy czekaniu mleko nie traci dla mnie smaku. Przy tęsknocie tak.
Tak?
Budziłem się...
Moje mleko, nawet w TYM kubku było bez smaku...
I euforia...już rano...znów...na długo...
Nie było...brak...
Tęsknota...
Tęsknota...
Tęsknota...
:( Komentuj (1)
|
2011 | 543212010 | 1211109876543212009 | 1211109876543212008 | 1211109876543212007 | 1211109876543212006 | 12 | |